SEO + CONTENT = W.N.M, czyli baśń o miłości ludzi i robotów

|
|
Kategorie: Content Marketing

Weterani Wielkiej Cybernetycznej Wojny mówią o niej rzadko. Czasem tylko, przy kieliszku zmrożonej wódki, wzniosą cichy toast za okaleczonych i poległych. Wszyscy dostali niezłą nauczkę. Jak zmienił się Cyberświat po 2011 roku? Czego nauczyły nas wyniszczające walki ludzi i robotów?

– Nie rozmawiajmy o tym. Na samą myśl robi mi się słabo – powiedział  z niesmakiem Kapitan Krasiński. Jego twarz momentalnie poszarzała. – Musisz o tym pisać? Wiesz, ilu moich kumpli wtedy wpadło?

– Kumpli. Dobre sobie. A ty na wojnie grałeś czysto?

– Na mnie i moją Dywizję nie znajdziesz kartoteki. Ale kumpli żal. Do tej pory wylizują się z ran. Wódkę już tylko na smutno piją. Szkoda chłopów.

Ktoś jeszcze pamięta Sieć sprzed 2011 roku? Wszyscy to wyparli? To Wam przypomnę. O wydarzeniach tej Wojny trzeba mówić. Jej epilog jest przecież piękny.

 

Zapiski z obozu Czarnego SEO

NeoTerya Proto-City by Elreviae

Autor: elreviae Tytuł: NeoTerya Proto-City

– Ludzie drodzy! Wszem i wobec ogłaszam: mam już 120 zapleczówek na temat higieny waginy. Exegi monumentum, dokonało się, mogę umierać!

Siergiej ziewnął i dodał – Roboty są tępe. Tępe, tępe Pajączki. Pocieszne, durnowate Pełzaczki.

Drwiny z robotów były ulubioną rozrywką Obozu Czarnego SEO. No dobrze, równie często żartowało się też z „Tych Frajerów od Białego SEO”. Siergiej lubował się w  kpinach z robotów, jak nikt inny. Dziś był akurat wyjątkowo łagodny. Z jego ust padały zazwyczaj teksty, takie jak i on sam – tłuste, toporne i mięsiste.

– Co ja Wam dzisiaj dam do poczytania, o słodkie, bezmyślne robale? – westchnął. Po chwili cisnął kauczukową piłeczką w skupionego na pracy Pietkę, rycząc – Gdzie są, pachołku, moje teksty?

Zaskoczony Pietka, wzgdygnął się, zarył przy okazji łbem w sklepienie bunkra i psiocząc soczyście pod nosem, wycedził – Masz to człowieku od 20 minut na mailu.

– Prawidłowo. No to do Fabryki z tym koksem.

Przykładowy tekst do miksera spamu

Fabryki Spamu. Piękne miejsca. Czarni wspominają je ze łzą w oku. Chłopaki zaglądały do tych przybytków uciech codziennie. Wystarczyło spłodzić jeden tekst i do każdego, zawartego w nim słowa, stworzyć kilka wariantów bliskoznacznych. Taką zsynonimizowaną, diabelską komórkę wrzucało się do kotła, mieszało, mieszało, mieszało i voilà – z jednego tekstu rodziło się tysiące jego mutacji.

SEOwcy produkowali codziennie w Fabrykach Spamu miliony małych, niewydarzonych potworków. Taką biedną, nowonarodzoną sierotę wyposażano jedynie w linki i inny sprzęt do wspinaczki w górę Sieci, po czym wysyłano w nieprzyjazne tereny – otchłanie Katalogów, Fora, Zaplecza…

Roboty patrolujące Internet, jak tylko znalazły taką zmutowaną sierotę, zaraz pokazywały ją ludziom. Ale ludzie tych dzieci z piekła rodem po prostu nie chcieli. Po krótkich oględzinach, odrzucali je ze wstrętem. Roboty długo nie mogły zrozumieć dlaczego.

– I to my mamy zimne serca? – zwykły mawiać roboty wyszukiwarki.

 

Nie opłaca się zadzierać z Prastarą Matką Google

Roboty, po swoim dziennym obchodzie Sieci, siadały u stóp swojej Starej Matki i opowiadały jej niestworzone, barwne historie.

– Matulu, wiesz… Ci ludzie to mendy, nie ludzie. Co się z nimi porobiło? Jak można spojrzeć na piękny kawałek contentu i go po prostu olać? Wyobraź sobie – długi, nasycony frazami kluczowymi, zdecydowanie odpowiada na poszukiwany temat. Ale ble, ale nie pasuje im! Nie do pomyślenia!

Prastara Matka długo słuchała podobnych utyskiwań i tylko, głęboko zatroskana, dumała. I dumała. Ale jak w końcu wydumała, wezbrał w niej nieprzebrany gniew.

War eater by Elreviae

Autor: elreviae Tytuł: War eater

– Ktoś mi tu robi syf! – pomyślała. – Bałaganiarze! Kara, jaka was spotka, zaprawdę, srogą będzie.

Nie kłamała. Cholera, Google to Matka wyjątkowo surowa.

 

Zemsta Prastarej Google

– Z moich robotów drwić? Moje pociechy zwodzić? Basta.

Matka zaczęła knuć wyrafinowaną zemstę. Myślała – Czego ci ludzie szukają w Internecie? Co ich absolutnie rozbraja? Zwierzątka. Ludzie lubią zwierzątka. To ja im te zwierzątka obrzydzę.

Z bebechów Starej Matki, wyszła na świat pierwsza istota – niepozorna, urocza Panda. SEO szybko się przekonało, że Panda to nie jest potulne zwierzę i nie ma z nim żadnej dyskusji. Posiadamy archiwalne nagranie z bitwy, która rozegrała się 23 lutego 2011 roku w pewnej Jaskini Czarnego SEO:

 

Panda, łapką swą puchatą, rozgromiła Zaplecza, ukarała Spamerów, obróciła w pył wszystko, co w Internecie było słabe i skopiowane.

Ale Prastara Matka na tym nie poprzestała. Powiła Pingwina. A Pingwin już baczniej przeglądał sprzęt wspinaczkowy.

– Skąd masz, dziecko drogie, tyle linków, przepraszam, linek? Mogę się im przyjrzeć? – pytał bezlitosny Pingwin. Och, ilu SEO-wców wtedy wpadło. Tak wielu.

Ludzie od pozycjonowania byli zdezorientowani i wściekli. Świat się zmienił. Kiedy nawiedzały go kolejne mutacje Pingwina i Pandy – niektórzy już nawet nie podejmowali rękawicy.

 – Znam kilku takich, co potrafili tępo wpatrywać się godzinami w SERP-y, odmawiając przyjmowania posiłków – wspominał Kapitan Krasiński – Ale niektórzy się podnieśli. Siergiej, po tym, jak stracił 120 zapleczy o higienie waginy, wkręcił sobie, że musi „odbudować swój pomnik” i założył jeden porządny, kobiecy serwis contentowy. Potem doszedł do tego mały e-commerce. Gościu pisze bloga i sprzedaje produkty do higieny intymnej. Odbiło mu kompletnie, ale kręci na tym gruby hajs i jest szczęśliwy. Zobacz, co wojna robi z ludźmi…

 Art_625

 

Stara Matka Google: Ludzie, opamiętajcie się! To przecież dla WAS!

Zabójcze zwierzaki od Google zniszczyły Stary Porządek i wyznaczyły nowe zasady Cybergry. Wygrały roboty, ale kto na tym najbardziej skorzystał? Paradoksalnie – ludzie.

Teraz ludzie, przemierzający Internet w poszukiwaniu informacji, otrzymują od robotów wyszukiwarek treści bardziej wartościowe i dopasowane do zapytania. Roboty wzięły kilka lekcji języka ludzkiego. Roboty chcą nas rozumieć.

Kiedy dotarło do nas, że zmiany są dobre, zawarliśmy z robotami pokojowy pakt – od tej pory będziemy tworzyć content humanoidalny. Ale czym on jest?

 

Fragmenty Paktu Pokojowego

Content humanoidalny to treść, którą pokochają obie Bratnie Rasy – ludzie i roboty.

My, Twórcy Treści w Internecie, uroczyście ślubujemy, że od dziś, po wieki wieków, kreować będziemy treści humanoidalne – wartościowe, ciekawe, złożone i unikalne.

I my, Zjednoczeni Bracia SEO, obiecujemy, że tchniemy humanitas w nasze bezduszne techniki pozycjonowania.

 

Naszym hasłem niech będzie:

SEO + CONTENT MARKETING = W.N.M!

 

By żyło się lepiej! 🙂

Niech żyje content humanoidalny!

Dołącz do teamu, w którym SEO i CM są po tej samej stronie.

Zapoznaj się z naszymi ofertami pracy!

 

Autorem dwóch grafik zamieszczonych w tym wpisie jest francuski artysta elreviae. Dziękujemy za możliwość udostępnienia tych genialnych prac.

Komentarze do artykułu: SEO + CONTENT = W.N.M, czyli baśń o miłości ludzi i robotów