Pingwin 2.0 – kto zyska, a kto straci?

|
|
Kategorie: SEO

Google co jakiś czas doskonali swój algorytm wyszukiwania, aby dostarczać swoim użytkownikom jak najwięcej wartościowych treści. Również w maju odnotowaliśmy zapowiadaną przez Mutt’a Cutts’a, szefa działu do walki ze spamem, aktualizację algorytmu wyszukiwania. Zmiany te potwierdziły się w nocy z 22 na 23 maja, można było zauważyć je również w Polsce. W Internecie aż zawrzało od komentarzy i dyskusji, jednak była to dopiero pierwsza fala uderzeniowa, która potrwa pewnie kilka tygodni.

Pingwin 2.0 (bo tak nazwał go Mutt Cutts we wpisie na swoim blogu) (link: http://www.mattcutts.com/blog) to rzekomo największa aktualizacja w tym roku. Zmiany dotyczyły 2,3% zapytań angielskich w wyszukiwarce w USA, ale nie obyło się też bez zmian w polskim Internecie. Pingwin 2.0 dotyczył wszystkich krajów a szczególności tych, gdzie generowana jest największa ilość spamu. Aktualizacja nie była tylko drobnym odświeżeniem indeksu wyszukiwarki, jak miało to miejsce we wcześniej wprowadzanych zmianach, lecz dużą poprawką od czasu pierwszego wprowadzenia Pingwina, stąd nowy algorytm oznaczony został wersją 2.0.

Pierwsze zmiany zostały zauważone przez wielu pozycjonerów w postaci drobnych wzrostów o kilka oczek, a to dlatego, że Google wyeliminowało występowanie kilku podstron tego samego serwisu w wynikach wyszukiwania na zadaną frazę. Bardzo często już w drugiej dziesiątce znaleźć można było jedną domenę i różne jej podstrony, co znacznie ograniczało dywersyfikację źródeł informacji, tak poszukiwanych przez użytkowników. Więcej informacji znaleźć można w materiale video, gdzie Mutt Cutts zapowiada zmiany dotyczące Pingwina.

 

 

Na czym mogło skupić się Google wdrażając nową aktualizację?

Google z pewnością nie koncentrowało swojej uwagi na całkiem nowych, innowacyjnych pomysłach, ale chciało udoskonalić istniejący mechanizm wyszukiwania i dopracować metody wyłapywania internetowego spamu, które były wdrażane w poprzednich aktualizacjach. Jest to kolejna zmiana, mająca na celu wyeliminowanie spamu zalewającego wyszukiwarkę, firmie z Silicon Valley chodzi przecież o zwiększenie jakości wyszukiwania przy zmniejszaniu manipulacji wyników, dlatego wprowadzanie update’ów co jakiś czas jest uzasadnione i… konieczne. Oczywiście tylko Google dokładnie wie, na czym polegały zmiany, jednakże pojawiło się wiele domysłów i spekulacji, które potwierdziły się po wdrożeniu Pingwina 2.0.

Kto zyska, kto straci?

Według producenta oprogramowania SearchMetrics, wielkimi „przegranymi” tego update’u są serwisy z treściami pornograficznymi czy np. z grami. Za punkt odniesienia przyjęto widoczność w Google monitorowanych słów kluczowych dla wielu serwisów z wymienionych wyżej branży. Zmiany odczuły również sieci małowartościowych katalogów stron np. tracąc wskaźnik PageRank.

Każda zapowiedź zmian w Google jest bolączką pozycjonerów, gdyż nie wiadomo jak zachowa się pozycjonowany przez nich serwis. Z pewnością stosowanie metod niezgodnych z polityką wytycznych dla webmasterów opracowanych przez Google nie jest dobrym posunięciem. Tak jak w przypadku wszystkich poprzednich zmian, począwszy od pierwszego ważnego update’u zwanego Pandą aż do Pingwina 2.0., stosowanie SWL-i czy nienaturalnego linkowania idącego w tysiącach, a nawet setkach tysięcy linków z bezwartościowych, śmieciowych serwisów, wpłynęło niekorzystnie po wprowadzeniu Pingwina.

Z biznesowego punktu widzenia, usuwanie przez Google wielu podstron tej samej domeny z wyników może teoretycznie zmniejszyć ilość odsłon pozycjonowanego serwisu a tym samym wpłynąć niekorzystnie na sprzedaż. Obecnie bardzo ważna jest optymalizacja serwisu pod „długi ogon” (ang. long tail), a także zdobywanie wartościowych linków do podstron produktowych. Linkowanie nie powinno być realizowane z wykorzystaniem SWL-i (Systemy Wymiany Linków), gdyż linki z takich źródeł już od dawna są na celowniku Google.

Dobrą radą dla właścicieli stron jest rozpoczęcie budowania swojej marki w Internecie. Trzeba tworzyć serwisy z wartościową treścią, odznaczać się wysoką jakością usług i wyróżniać na tle konkurencji. Wiele osób stosujących wątpliwej jakości techniki pozycjonowania uważane przez nich za „bezpieczne” zostało negatywnie zaskoczonych przy wprowadzaniu kolejnych zmian w algorytmie. To dlatego, że nie budowali oni marki, nie pracowali nad poprawną optymalizacją i użytecznością strony dla użytkowników a skupiali się tylko na linkowaniu z anchorami na pozycjonowane frazy. Dla pracowników zwiększających zaufanie strony, Pingwin 2.0. nie był strasznym przeżyciem lecz miłą nagrodą za ciężką pracę. Dużo osób jednak przyznaje, że wpływ Pingwina 2.0. na ich pozycje był o wiele mniejszy, aniżeli się spodziewali.

Na skutki wprowadzenia Pingwina 2.0. z pewnością będzie trzeba jeszcze trochę poczekać, ale już teraz można wywnioskować, że nie był to update na miarę Pandy, która wywołała o wiele większe zamieszanie w świecie Internetu. W końcu pandy są raczej groźniejsze niż pingwiny, które z natury bywają miłe.

Komentarze do artykułu: Pingwin 2.0 – kto zyska, a kto straci?