10 primaaprilisowych żartów, których nie możesz nie docenić

|
|
Kategorie: Marketing Internetowy

Wybór nie był łatwy. Od malutkich, niewinnych żarcików, które przy odrobinie dobrej woli mogłyby zostać uznane za prawdziwe informacje, po szeroko zakrojone i dopracowane w każdym calu akcje – jak co roku większość firm i portali zaangażowała się w obchody Prima Aprilis.  Z jakim skutkiem? Różnym. Wybraliśmy dla was 10 takich, przy których – mamy nadzieję – przynajmniej się uśmiechniecie.

10. Lepszy sposób na dostawę

Nasz ranking otwiera firma Thirsty Camel, zajmująca się sprzedażą alkoholu on-line na terenie Australii. Niekoniecznie znana w naszym kraju marka na Facebooku ma trochę ponad 11 tysięcy fanów, a działania promocyjne prowadzi głównie w social media. W piątek na Facebooku ogłosiła, że włącza do oferty nowy sposób dostarczania towaru. Dostawcą został… wielbłąd.

Na dołączonym video widzimy pracownika firmy, który wychwala zalety takiego rozwiązania („Twoi znajomi go pokochają, a Twoja dziewczyna pomyśli, że jest słodki”), jednocześnie pakując zakupy do pojemnika z logo firmy, przytroczonego do boku szczerzącego zęby zwierzęcia. Zabieg prosty, a jednocześnie bardzo błyskotliwy – jak sami słyszymy w filmiku, wielbłąd jest idealny w kategorii brandingu, bo „no wiecie… to wielbłąd”. I nic już nie trzeba dodawać.

Plus za: solidnie zrealizowany filmik, dobrze dopasowany do targetu przedsiębiorstwa. Za odpowiedni dystans do siebie i nienachalny humor. No i oczywiście za wielbłąda – naprawdę jest słodki!

 

9. Słownik nowoczesny

Jeśli językoznawcy kojarzą Wam się z poważnymi ludźmi bez poczucia humoru, których jedyną pasją są stare książki, jesteście w błędzie. Ekipa Oxford Dictionaries udowodniła dziś, że też umie się bawić. Na oficjalnym blogu środowiska związanego ze słynnym słownikiem pojawił się wpis, obwieszczający wprowadzenie do niego nowych wyrażeń

Mamy więc czasowniki „autocorreck” (połączenie słów autocorrect, czyli automatycznego poprawiania pisowni w telefonach, oraz wreck – zrujnować, niszczyć), „Leo” (zdobyć cos po długich wysiłkach – od Leonardo DiCaprio, który po latach starań dostał wreszcie Oscara) czy skrót LOYO (Laughing On Your Own – w wolnym tłumaczeniu Tylko Ty Się Śmiejesz). Co najlepsze, na początku wpisu widzimy zachętę do klikania w odnośniki poszczególnych słów i przejścia na ich podstrony w słowniku. Linki tymczasem odsyłają nas do hasła „April Fool”, czyli osoby nabranej w Prima Aprilis. Sprytne.

Plus za: uważną obserwację zmieniającego się świata wokół i umiejętność podsumowania go w kilku neologizmach. Za zachowanie wszystkich pozorów poważnej informacji.

 

8. Jedyna taka aukcja

Do grona żartownisiów dołączyło także Allegro. Na swoim blogu serwis aukcyjny umieścił artykuł z wyborem 8 „najbardziej innowacyjnych produktów”. Znajdziemy tu zarówno suchą wodę mineralną w proszku, fabrycznie nową folię do iPhone’a („do której możesz zapakować fabrycznie nowego iPhone’a bez folii wygranego poprzez udostępnienie zdjęcia na Facebooku”), super okulary do wirtualnej rzeczywistości (do złudzenia przypominające zwykłe okulary przeciwsłoneczne 🙂 ) czy wreszcie tajemniczą aukcję, która nie zawiera ani przedmiotu, ani ceny.

allegro-nowa-folia-aukcja

Żródło: https://magazyn.allegro.pl/5576-8-przedmiotow-ktore-kupisz-na-allegro-tylko-dzis

Materiał stworzony został przez AszDziennik, serwis znany ze swojej kreatywności i nieograniczonej właściwie wyobraźni. Warto jednak docenić, że Allegro podchwyciło pomysł i od razu postanowiło pochwalić się nim na swoim oficjalnym blogu.

Plusy za: zróżnicowaną tematykę i solidne, całkiem przekonujące wykonanie. Na Allegro widzieliśmy już wiele, dlatego jesteśmy w stanie uwierzyć, że spora część internautów naprawdę poświęciła w piątek trochę czasu na dotarcie do zmyślonych aukcji – a to już sukces!

 

7. Niemiecki sport narodowy

Niecodzienna wiadomość pojawiła się na stronie Ambasady Niemieckiej w Wielkiej Brytanii. Okazuje się, że przegrana niemieckiej drużyny w ostatnim towarzyskim meczu z reprezentacją Anglii poruszyła Niemców bardziej, niż można by się spodziewać. Z tej okazji przedstawiciel rządu, G. Flügel, ogłosił nowym sportem narodowym… rugby. Tak, rugby.

Implementacja tego sportu jako istotnego elementu niemieckiej kultury ma obejmować m. in. nakłonienie kur do znoszenia jajek w kształcie charakterystycznych podłużnych piłek. Trwają także negocjacje dotyczące zmiany najstarszego europejskiego turnieju rugby, Pucharu Sześciu Narodów, w Puchar Siedmiu Narodów. Flügel oświadczył, że ostatnie wydarzenia piłkarskie przyspieszyły decyzję i zmotywowały rządzących do podjęcia bardziej zdecydowanych działań. Wygląda wiarygodnie – w końcu to strona Ambasady!

Plus za: wysoki, wręcz angielski poziom absurdu, dystans do siebie i za unikalną grafikę ilustrującą wiadomość.

 

6. Łapanie duchów z Sony

Sony postanowiło sprytnie połączyć primaaprilisowy żart z promocją. Robi to jednak dość subtelnie i z pomysłem. Pierwszego kwietnia firma ogłosiła premierę nietypowego nowego urządzenia. Jak dowiadujemy się z video, The Proton Pack powstał jako efekt trzydziestoletniej współpracy z naukowcami i pozwala na wyłapywanie materii z „równoległego wymiaru”. Brzmi ciekawie? Opis urządzenia podparty jest zaawansowanymi rysunkami technicznymi i bardzo naukowym słownictwem. Brzmi całkiem wiarygodnie.

Jednak zarówno wybór tematu, jak i kształt The Proton Pack jest nieprzypadkowy. Po wejściu na stronę projektu następuje przekierowanie do witryny najnowszej części filmu o pogromcach duchów  wytwórni Sony. Reklama? Tak, ale nienachalna.

Plus za: solidne wykonanie, oryginalny pomysł i wyważone połączenie przyjemnego z pożytecznym.

 

5. Zdjęcia do polizania

Mamy już kina 6D i powszechnie dostępne gogle do wirtualnej rzeczywistości. Dlaczego nie iść krok dalej? OpenTable.com, platforma ułatwiająca internetową rezerwację miejsc w restauracjach, 1 kwietnia ogłosiła swoje nowe dziecko – funkcję #LickablePhotos w swojej aplikacji. Komu z nas nie leciała ślinka na widok smakowitych dań, wrzucanych na Instagrama przez naszych bezwzględnych znajomych? Koniec z torturami. Teraz każdego zdjęcia możesz spróbować przez polizanie. Przynajmniej tak twierdzą twórcy… 

Pomysł jest błyskotliwy i zrealizowany z niebywałym rozmachem. Osobna podstrona poświęcona aplikacji wychwala zalety nowego rozwiązania, twórcy opowiadają o procesie jego powstawania, a na ilustrujących zdjęciach użytkownicy z zachwytem na twarzy liżą ekrany swoich telefonów. Widok jest przekomiczny. Poza aspektem humorystycznym warto docenić też marketingową siłę tego pomysłu – aby sprawdzić #LickablePhotos, trzeba było przecież pobrać aplikację oficjalną OpenTable.

Plusy za: przemyślany i dopracowany w każdym calu pomysł. Za sprytne zagranie tym, o czym chyba każdy z nas czasem marzy. Kto by nie chciał spróbować?

 

4. Mądre spodnie

W tym roku Samsung również wpasował się w temat wirtualnej rzeczywistości i interaktywnych sprzętów, anonsując w prima aprilis swój nowy produkt: Internet of Trousers. Ten unikalny projekt łączy funkcjonalność zwykłych spodni z nowoczesnymi udoskonaleniami, które czynią je bardziej „smart”. Wi-Fly (doceniamy inteligentny żart słowny) przypilnuje, by Twój rozporek nie pozostawał rozpięty, Get Up! Alert zadba, byś nie siedział zbyt długo w jednym miejscu, Keep-Your-Pants-On Mode uspokoi Cię w napiętych sytuacjach, a Fridge Lock zamknie przed Tobą lodówkę, gdy wyczuje, że nie masz już ani odrobinki luzu w pasie (okrutne, ale pewnie skuteczne). Oficjalne oświadczenie na stronie wygląda całkiem przekonująco, a interaktywne spodnie brzmią jak coś, co już niedługo może przestać być żartem, a stać się codziennym gadżetem.

Źródło: https://news.samsung.com/global/samsung-unveils-internet-of-trousers-fashion-range

Źródło: https://news.samsung.com/global/samsung-unveils-internet-of-trousers-fashion-range

Plusy za: prosty, ale zabawny pomysł i naprawdę przydatne funkcje.

 

3. Sukcesy i jedna wpadka

Internetowy gigant co roku udowadnia, że ma poczucie humoru i odwagę, by swoje pomysły wprowadzać z rozmachem. Tym razem nie było inaczej. Google zamiast jednej dużej akcji stawia raczej na małe smaczki, które cieszą najbardziej, gdy odkryje się je samemu.

Był więc ludzik Pegman, nasz ulubiony przewodnik po ulicach miast, z okazji prima aprilis przebrany w strój w stylu disco z lat odległych (hej, czy to nie afro…?); była informacja o nowej funkcji lokalizowania zagubionych skarpetek; była opcja szybkiej, domyślnej odpowiedzi na wiadomość za pomocą emotikon; były okulary do hiperrealnej rzeczywistości w postaci kawałka przezroczystego plastiku na gumce (kto był pierwszy – Google czy AszDziennik dla Allegro?); była wreszcie nieszczęsna opcja „mic drop”. Niestety, ostatni żart nie do końca się udał. Miało być śmiesznie i na czasie – obok opcji „wyślij” podczas pisania maila pojawiła się opcja „wyślij + mic drop”. Po jej kliknięciu do naszego maila automatycznie dodawał się gif z Minionkiem rzucającym mikrofon na ziemię gestem oznaczającym ostateczne zakończenie dyskusji, a wszelkie wysłane później odpowiedzi były blokowane. W zamierzeniu zabawny sposób na ucięcie męczącej wymiany zdań, w praktyce niestety spora wpadka Google. W Internecie od razu pojawiło się mnóstwo skarg od niezadowolonych użytkowników, którzy przez omyłkowe kliknięcie złego guzika dołączali mic drop do maila do pracodawcy lub… kondolencji. No cóż. Mimo wszystko, za całokształt – zaszczytne miejsce na końcu podium.

Źródło: https://gmail.googleblog.com/2016/03/introducing-gmail-mic-drop.html?m=1

Źródło: https://gmail.googleblog.com/2016/03/introducing-gmail-mic-drop.html?m=1

Plus za: nieodmienne zaangażowanie w Prima Aprilis. Za dobre chęci i wierne odwzorowanie obecnych trendów.

 

2. Seans w doborowym towarzystwie

Na środkowym stopniu podium uplasował się YouTube. Nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem, że serwis z okazji pierwszego kwietnia przygotował coś dużego. Jednak wprowadzenie funkcji Snoopavision mogło zdziwić nawet najstarszych internetowych wyjadaczy.

Podstawą pomysłu jest długo wyczekiwana przez wielu użytkowników funkcja oglądania filmów w wersji sferycznej, czyli 360 stopni. Tworzy to możliwość „rozglądania się” po planie, jak gdyby przebywało się w samym jego środku. Ekipa YouTube poszła jednak dalej, dodając do technologii sferycznej kolejną atrakcję. Doświadczenie oglądania filmów z nowej perspektywy możemy bowiem dzielić ze Snoop Doggiem. „Najbardziej niesamowita w tym produkcie jest możliwość połączenia ciekawej technologii 360 z obecnością pioniera hip-hopu G-Funk ze Wschodniego Wybrzeża”, mówi o projekcie Preeya Khanna, Product Manager.

Trudno zachować powagę, oglądając promocyjne video, w którym poważni pracownicy firmy przybijają sobie ze znanym raperem piąteczki. Jak się dowiadujemy, Snoop mocno zaangażował się z projekt i z gościnnie występującej gwiazdy stał się „prawdziwym liderem projektu”. Ubrany w koszulę i muszkę tłumaczy reszcie zespołu, jak ulepszyć projekt. Z zaangażowaniem rozpisuje na tablicy swój pseudonim w postaci matematycznego  równania. Kto choć raz widział Snoop Dogga, ten nie może nie docenić wirtuozerii tego żartu.

Plus za: pomysł! Profesjonalną realizację (kilka najbardziej popularnych filmików naprawdę otrzymało opcję oglądania w Snoopavision). No i, oczywiście, za skuteczność – polecam spojrzeć na komentarze, by przekonać się, jak dużo osób dało się wkręcić.

 

1. Minimalistyczna kolekcja

Nie mogło być inaczej. Tegoroczny żart o nowej kolekcji znanej sieci zainspirowanej stylem założyciela Facebooka był strzałem w dziesiątkę. Trudno powiedzieć, co zdecydowało o niekwestionowanym sukcesie – staranność wykonania strony, na której zamieszczono nawet lookbook kolekcji, recenzje od takich tytułów, jak Vogue czy Forbes, poważna twarz Zuckerberga prawie jak z reklamy czy w ogóle abstrakcyjność pomysłu, że jedna para klasycznych dżinsów i siedem identycznych szarych t-shirtów może być określona mianem kolekcji.

Co najlepsze, cały żart zainspirowany był jednym zdaniem, które założyciel Facebooka wygłosił jakiś czas temu w jednym z wywiadów. Powiedział wtedy, że codziennie nosi takie same ubrania, by uniknąć ciągłego podejmowania chociaż tej jednej niepotrzebnej decyzji. Właśnie dlatego hasłem kolekcji jest “One less thing to think about in the morning”. Cóż, myślę, że jego sukces byłby tutaj najlepszą reklamą, a chętnych na zakup na pewno by nie zabrakło. Trochę szkoda, że to tylko żart, w dodatku z prywatnej inicjatywy, nie objęty oficjalnym patronatem H&M. Mimo wszystko – czapki z głów.

Plus za: pomysł, wykonanie i perfekcyjne połączenie branży modowej ze światem geeków.

A czy Wam wpadły w oko inne ciekawe pomysły żartów? Podzielcie się w komentarzach!

Komentarze do artykułu: 10 primaaprilisowych żartów, których nie możesz nie docenić