5 rzeczy, których możemy niebawem spodziewać się w social media

|
|
Kategorie: Social Media

Jak wszystko w przyrodzie, media społecznościowe, aby przetrwać, muszą stale ewoluować. Warto nie tylko za nimi nadążać, ale być o krok do przodu, żeby nic nie mogło nas zaskoczyć. Przedstawiamy 5 dużych zmian, których według Timothy’ego Cartera możemy spodziewać się w tym roku. Komentarzem opatrzył je dla Was nasz Specjalista Social Media – Tomasz Brusik.

Trudno przecenić rolę mediów społecznościowych w nowoczesnym marketingu internetowym. Jeśli zgromadzisz stu swoich klientów w jednym pomieszczeniu, statystycznie 75 osób ma konto na przynajmniej jednym portalu społecznościowym. Najwięcej z nich korzysta oczywiście z Facebooka, ale nie wolno zapominać o innych aplikacjach – Instagram rośnie w siłę, Snapchat podbija serca młodych, a o uwagę użytkowników walczą coraz to nowsze platformy społecznościowe. Mądrze dobierając kanał pod kątem profilu swojej działalności i odbiorców, do których chcemy z nią trafić, mamy niewyobrażalne jeszcze dekadę temu możliwości pozostania w stałym kontakcie z klientem, śledzenia jego potrzeb i problemów. Jeśli rozważnie z tego skorzystamy, możemy niskim kosztem zbudować rozpoznawalną, wiarygodną markę. Trzeba jednak być na bieżąco ze wszystkimi zmianami – bo kto się nie dopasuje, ten zostaje z tyłu.

potencjał reklamy na Facebooku

  1. Zanikająca moc zwykłych wpisów

Twórcy portali zdają sobie sprawę z potencjału marketingowego swoich dzieł i nie próżnują, wprowadzając ciągłe zmiany i udogodnienia. Oczywiście nie ma wątpliwości, że nie robią tego tylko dla wygody użytkowników. Na Marka Zuckerberga, twórcę Facebooka, posypały się gromy, kiedy jego zespół wprowadził zmiany do algorytmu wyświetlania postów. Oficjalnie miały one sprawić, że newsfeed, ukrywając niektóre reklamy i mniej popularne wpisy, stanie się dla użytkowników bardziej przejrzysty. Jednak spora część facebookowej społeczności nie miała wątpliwości, że to ruch wymuszający na firmach zainwestowanie większych pieniędzy we wpisy sponsorowane – gwarancję, że ich posty wyświetlą się u wszystkich potencjalnie zainteresowanych. Podobny ruch wykonał Twitter – jakiś czas temu pojawiła się opcja wyświetlania wpisów nie chronologicznie, jak do tej pory, a w oparciu o algorytm podobny do tego z Facebooka. Spotkało się to jednak z ogromnym oporem użytkowników, którzy próbowali wyrażać niezadowolenie poprzez posty z hashtagiem #RIPTwitter. Twórcy szybko zaczęli się tłumaczyć, że jest to tylko opcja, mająca być ułatwieniem dla osób, które przez dłuższy czas nie śledziły nowości i potrzebują szybko zapoznać się z najważniejszymi treściami. Nie ma jednak wątpliwości, że takie zmiany stopniowo mogą zacząć pojawiać się we wszystkich mediach społecznościowych, utrudniając życie reklamodawcom i zmuszając ich do wkładania większego wysiłku w działania promocyjne.

Tomasz Brusik:
To, że wprowadzona na Twitterze opcja nie jest tylko ułatwieniem dla tych, których długo na niego nie zaglądali, nie ukrywają nawet twórcy serwisu. Twitter wprowadził nową funkcję jako domyślnie włączoną. Przekonałem się o tym, majstrując w ustawieniach mojego konta. Wcześniej nie otrzymałem nawet żadnego powiadomienia. Tak nie wprowadza się funkcji, które mają być jedynie dodatkiem!

 

  1. Zawężanie grona odbiorców

Jak od dawna wiadomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to prawdopodobnie jest do niczego. Podobnie jest z promocją. Jeśli chcemy dotrzeć z naszym produktem do nastolatek z wielkich miast, nie ma potrzeby, by nasz post czytał pan Marek z małej miejscowości. W obecnych czasach, kiedy informacje o użytkownikach są gromadzone na niewyobrażalna skalę, łatwo to wykorzystać do tworzenia skutecznych, trafionych, spersonalizowanych treści. Rozwiązania pozwalające na coraz dokładniejsze targetowanie pojawiają się od dawna na płatnych platformach. Teraz zaczynają je wprowadzać portale społecznościowe. Facebook niedawno udostępnił opcję Organic Audience Optimization. To narzędzie, które pozwala określić pożądany zasięg każdego posta. Dokładność jest dość duża – określamy zainteresowania, wiek, miejsce pobytu, płeć czy język domniemanego odbiorcy. Możemy nawet całkowicie zablokować dostęp określonych grup do pewnych treści. Trwonienie środków na przekaz wycelowany w osoby kompletnie nim niezainteresowane stopniowo odchodzi do lamusa.

Tomasz Brusik:
Udogodnienie w zgodzie z myślą „liczy się jakość, nie ilość”. Tylko jak wytłumaczyć to klientowi? Podejrzewam, że stosowanie zawężania odbiorców we wpisach spowoduje spadek zasięgu organicznego. Zastanów się… Jeśli Twój wpis ma normalnie zobaczyć 2 000 przypadkowych użytkowników Facebooka, to raczej wątpliwe, że Facebook daje Ci w ręce narzędzie, które ma wymienić 2 000 przypadkowych użytkowników na 2 000 precyzyjnie dobranych osób z Twojej grupy docelowej. Podchodzę do tego nieufnie.

 

  1. Siła transmisji na żywo

O tym, że taka forma przekazu budzi zainteresowanie, można przekonać się na przykładzie Periscope. Młodsze dziecko Twittera wystartowało zaledwie rok temu, a już zyskało sporą popularność. Od relacji zwykłych ludzi z ich codziennych czynności, poprzez życie celebrytów zza kulis, aż po istotne wydarzenia sportowe czy kulturalne – tam jest wszystko. W dodatku za darmo. Podobnie można wytłumaczyć fenomen Snapchata: ludzi interesuje to, co dzieje się teraz, na bieżąco. Nie wystarczy pobieżna relacja z wydarzeń, odbiorcy chcą się czuć ich uczestnikami. I znów naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Facebook. Funkcja Live pozwala użytkownikom na nagrywanie video i nadawanie ich na żywo dla wybranego grona. Po zakończeniu transmisji relacja pozostaje na profilu jak każdy inny filmik i nadal można ją oglądać. Czy nowa opcja spotka się z ciepłym przyjęciem? Na razie jest jeszcze w fazie testów, ale prawdopodobnie tak.

Tomasz Brusik:
Nadawanie wideo na żywo wydaje się super możliwością! Każdy może tworzyć telewizję live! W każdej chwili możesz stać się reporterem! Wszystko to brzmi słodko, ale ile razy Ty, drogi czytelniku, oglądałeś jakąś relację live na Periscope czy Facebooku? Na żywo, nie po fakcie! Przyznaj z ręką na sercu. Weź jeszcze pod uwagę, że jeśli tutaj trafiłeś, prawdopodobnie interesujesz się nowymi technologiami znacznie bardziej niż większość użytkowników social media w Polsce. Ostatnio ze zdziwieniem odkryłem, że przeciętni polscy zjadacze fejsbuków nawet nie dostrzegają różnicy pomiędzy normalnym wideo a wideo live. Potrzeba jeszcze sporo czasu, aby ludzie (nie tylko fani nowych technologii) zaczęli masowo oglądać relacje na żywo.

 

  1. Wielka hybryda

Konwergencja mediów jest dawno stwierdzonym faktem. Jednak nie da się nie zauważyć, że ciągle postępuje, wykraczając poza same media i łącząc różne dziedziny życia. Po co? Głównie, by było łatwiej. I szybciej. Handel nie jest wyjątkiem. Średni czas przeciętnego spędzany w Internecie przez polskiego użytkownika to prawie 5 godzin na dobę. W tym czasie natyka się na mnóstwo różnego rodzaju treści. A jeśli coś mu się spodoba – może to kupi? Przycisk „Dash”, wprowadzony jakiś czas temu na Amazonie, przyjął się całkiem nieźle, sprowadzając mozolny i przydługawy proces zakupowy do jednego kliknięcia. Izraelski Kwik idzie jeszcze dalej. Proponuje wprowadzenie przycisku, który w zależności od ustawień będzie jednym naciśnięciem zamawiał pożądany towar, opłacał go i gwarantował dostawę do naszego domu. Z e-commerce łączą się też media społecznościowe. Pierwszy z inicjatywą wyszedł Pinterest, zapowiadając wprowadzenie możliwości bezpośredniego zakupu „przypiętych” produktów. Rozwiązanie to z pewnością oszczędzi czas i być może zmobilizuje użytkowników do zakupu. Wygoda jest w cenie.

Tomasz Brusik:
Gdy Facebook wprowadzi globalnie funkcję dodawania produktów do profilu z możliwością ich kupienia i to bez opuszczania serwisu (w Stanach to już możliwe), stanie się sklepem internetowym z największą liczbą użytkowników. Przebije pod tym względem nawet Amazona. Wcześniej taką możliwość wprowadziły Twitter i Pinterest. Jeśli wprowadzi ją globalnie Facebook, wpłynie to na pracę każdego specjalisty social media w naszym kraju. To będzie rewolucja.

 

  1. Wirtualna rzeczywistość w natarciu

VR, wirtualna rzeczywistość, nie jest już tylko filmowym wymysłem. Już teraz można zamówić sprzęt Oculus Rift, gogle do odkrywania wirtualnego świata, i specjalnie dopasowany do nich komputer, w dodatku w całkiem rozsądnej cenie – zestaw nie powinien przekroczyć 1500 dolarów. O co chodzi? Po nałożeniu specjalnych okularów znajdziemy się w innym świecie. Wysokiej jakości grafika i szeroki kąt widzenia sprawią, że użytkownik poczuje się naprawdę obecny w zaaranżowanej wirtualnie sytuacji. Możliwości urządzenia prawdopodobnie najbardziej ucieszą graczy, ale mogą się sprawdzić także podczas oglądania filmów czy nawet spędzania czasu z przyjaciółmi, jak zapewnia producent. Warto podkreślić, że właścicielem Oculusa jest Facebook. Możemy się więc spodziewać, że jeśli VR faktycznie wejdzie z sukcesem na rynek i stanie się powszechnie dostępna, portal będzie starał się zaangażować użytkowników do jej wykorzystywania. Nie kryje się z resztą z tymi zamiarami – na konferencji FacebookF8 mieliśmy próbkę tego, jak mogłoby wyglądać takie połączenie. Trzeba przyznać, że zapowiada się niezwykle obiecująco.

Tomasz Brusik:
Oculus jest stworzony do oglądania filmów 360 stopni, które jakiś czas temu pojawiły się na Facebooku. Filmy wykonane w tej technologii wydały mi się (tylko albo aż) ciekawe i intrygujące. Ludzie zajmujący się marketingiem (jak to zwykle ludzie zajmujący się marketingiem), ślinili się na ich widok. Jako bajer, pokazałem te nagrania wśród rodziny i znajomych. Niestety nikogo poza mną to nie interesowało. Może to kwestia braku treści, a nie słabej formy? Słabym filmom 3D nie pomaga to, że są w trójwymiarze. Pierwsze filmy 360 stopni to najczęściej tylko ładne widoczki. Może dlatego nie robią na ludziach niezwiązanych z nowymi technologiami takiego wrażenia? Gdy zaczną opowiadać piękne historie i wzbudzać szerszy wachlarz emocji, ludzie je docenią. To na pewno melodia przyszłości. W dodatku niepewna melodia.

A jak Ty zapatrujesz się na przyszłość social media – czeka nas rewolucja?

 

Komentarze do artykułu: 5 rzeczy, których możemy niebawem spodziewać się w social media